Kacper...

Długo się zastanawiałam nad tym, czy zaprezentować ten album, który robiłam jakiś czas temu dla niezwykłego chłopca. Co w Nim było takiego niezwykłego? To, że pomimo, pełnej bólu i cierpienia, walki z rakiem, był niezwykle pogodnym dzieckiem. Pomimo młodego wieku, Kacper przyjmował swój los z godną pozazdroszczenia pokorą i zrozumieniem- pod tym względem był nad wyraz dorosły... 
Wierzył w Boga, kochał ludzi i z wdzięcznością witał każdy nowy dzień...

Oto Kacper z wiecznie uśmiechniętą buzią, który wierzył w Boga i ludzi,
 który nauczył wielu przyjaciół pokory wobec tego, 
czym Bóg obdarza człowieka każdego dnia. Nauczył przyjmowania krzyży, 
tych całkiem malutkich i tych, które przygniatają do ziemi....
I mój przyjaciel, który inspirował...



Dopisane na Dzień Dziecka:
Kiedy tu zaglądam, nie myślę o Kacprze w czasie przeszłym, lecz tak, 
jakby wyjechał gdzieś w odległą krainę i miał niedługo wrócić...

Popularne posty z tego bloga

1537/ "Serce człowieka obmyśla drogę...

1711/ Życzenia Wielkanocne...

1651/ Diabelskie szarości...