poniedziałek, 20 lutego 2017

1678/ Przyleciały...

Przyleciały kolejne karty do mojego albumu :)
Bardzo się cieszę, bo już coś widać :)
Kochani, ale nie tylko karty albumowe.
Ewunia, oprócz karty, obdarowała mnie segregatorem.
Nie jest to zwykły segregator, wspaniałe rękodzieło;
cokolwiek bym nie napisała, nie zdołam oddać w słowach zachwytu.
Prawdopodobnie Ewcia pokaże go Wam na swoim blogu, 
niech więc Ewy praca mówi za siebie i sama się broni
JEST ZACHWYCAJĄCA!!!
Dziękuję Ewuś za tak cudowny dar <3




Mój aparat nie jest w stanie oddać jego urody, a ze wzruszenia ręka drży <3


 I karta od Ewuni <3


Kolejna karta przyszła od Krysi z "W moim kąciku" 
wesoła i pełna optymizmu ;)




I następna od Ani z "Płonących motyli"


Na spodnim tagu kryje się zdjęcie Ani z Szymusiem ;) <3 


Prócz karty Ania podesłała nieco przydaśków...


...papierków...






i przeuroczą karteczkę...


I wisienka na torcie od Ani; urocza zawieszka i pełna wdzięku bransoletka <3



Spójrzcie, jak zaczyna się prezentować album,
wywołując we mnie radość i uśmiech na twarzy ;)

 A moja karta, która miała być ozdobą okładki, ląduje wewnątrz albumu, 
stając się jego częścią,


a za okładkę posłuży, ten cudownie ozdobiony przez Ewunię, segregator :)


Tym sposobem zmieniła się koncepcja albumu;
karty będą wkładane do segregatora w koszulkach,
co "uratuje mnie" przed żmudnym ich łączeniem :p
Dziękuję Drogie Dziewczyny: Ewo, Krysiu i Aniu, za te wszystkie wspaniałości <3 :)
 Ps. zapraszam nadal do przyłączenia się do mojego albumowego projektu <3

1677/ Babskie spotkania...

W minioną sobotę, na zaproszenie Izy, zrobiłyśmy sobie, z Olą i Madzią, kreatywne spotkanie :)
Bardzo dziękuję dziewczynom za cudownie spędzony czas...
...i Oliwce, która stała się inspiracją, tworząc na równi z nami.
Spod Jej dziecięcych łapek wyszło kilka pięknych karteczek <3




 Jadąc na spotkanie nie miałam pomysłu, co będę robiła. 
Wzięłam zatem kilka rzeczy, gdyby przyszło mi coś do głowy na miejscu. 
Na miejscu podjęłam decyzję stworzenia albumu. 
Powstał 10 x 10 cm z kieszonkami zapinanymi na rzepki. 
W kieszonkach znalazły się karneciki na zdjęcia i opis. 
Album kończyłam już w domu... 
Bo z tworzeniem albumu jest jak z budową domu; 
najdłużej trwa wykańczanie tak jednego jak i drugiego :p 


 W następnym poście pochwalę się nowo przybyłymi kartami do mojego albumu...
 i nie tylko nimi ;) ;) ;)


piątek, 17 lutego 2017

1676/ Ciąg dalszy słoikowych przygód...

W odpowiedzi na projekt: "Słoik z niespodzianką" (banerek na pasku bocznym), 
przytargałam do domu kolejny słój po cukierasach z zaprzyjaźnionej cukierni. 
Ten słój nieco mniejszy, bo 2,7- kilogramowy i o innej budowie. 



...w towarzystwie uroczego misia :)

 
Postanowiłam poświęcić go na ów projekt i obdarować nim kogoś przypadkowego; 
może Panie z zaprzyjaźnionej cukierni?... ;) 
Tymczasem jednak jego budowa sprawiła mi kłopot z wymyśleniem, jak go "urządzić". 
Padło na dekupaż.




Jest to mój pierwszy raz, toteż proszę o wyrozumiałość :p
 Żółtą pokrywkę potraktowałam gesso, nakleiłam szydełkową serwetkę
i ozdobiłam kwiatkami z zimnej porcelany, które dostałam od Danusi parę lat temu :p
między kwiatki powtykałam listki ze sztucznych kwiatów 
z komunistycznych jeszcze zasobów (bo ktoś pytał) :p
Jedynie centralny kwiat jest odzyskany z przechodzonej broszki ;)









Potem się okazało, że to nie było gesso, a emalia akrylowa satynowa :p
No cóż, już robię takie błędy i to coraz częściej :/
Dekupaż to nie moja bajka; nigdy też nie poczyniłam 
ani jednego centymetra kwadratowego w tej technice. 
Ale jak to powiadają: "Potrzeba matką wynalazków". 
W moim przypadku jednak nie o wynalazek chodziło, 
a bardziej o potrzebę ozdobienia słoja z przeznaczeniem na niespodziankę,
 o zakasanie rękawów, i krok po kroku, za podpowiedzią przyjaciółki Agnieszki
zakupem potrzebnych preparatów i mozolnym oklejaniem,
kawałek po kawałku, owego słoja.




Nie wiem, czy widać to na zdjęciach, ale część zostawiłam przezroczystą.
 Ktoś gotów zapytać: "Dlaczego tak?"
Bo jako niespodzianka, zamieszka w nim misiaczek, o którym we wstępie
i będzie dopilnowywać wrzucanych do słoja dobrych myśli.










Jak dobrze zrozumiałam z zasad zabawy,
ideą owego słoja z niespodzianką ma być to,
by obdarować nim nieznajomą osobę ;)
Jak wrzucę do niego parę zapisanych myśli, wtedy Wam go pokażę.
Wtedy wezmę głęboki oddech i wyjdę przed dom...
Czy znajdę w sobie tyle odwagi wobec obcej osoby?
A jak zachowa się obca osoba wobec mojego gestu?
O tym i o tamtym po wykonaniu zadania.
Pytanie brzmi: "Ile zajmie mi jego wykonanie?"

http://katalog-inspiracji.blogspot.com/2017/01/projekt-soik-z-niespodzianka-usmiech.html
 I was zapraszam do tej przemiłej zabawy ;)
Kto się odważy?

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...