poniedziałek, 16 stycznia 2017

1659/ Dziękuję...

Kochani, dziękuję za Waszą obecność, za przemiłe komentarze pod poprzednimi postami, za wszystkie niespodzianki kierowane w moją stronę. Jestem Wam winna wyjaśnienie; otóż po powrocie do domu, zmogła mnie "tajemnicza" choroba- ni to grypa, ni nie wiadomo co... A dowiem się tego być może w najbliższy czwartek od lekarza rodzinnego, bowiem dopiero ów termin był najbliższy (czyli przeszło tydzień). Przyznajcie, że jak na lekarza rodzinnego, to dość długi termin oczekiwania; pewnie do specjalisty nie czekałabym wiele dłużej. No cóż: cięcia :p. Ale dość utyskiwania. Dzisiejszy post dla Tych Wszystkich sieciowych Przyjaciół, czyli dla Was, bowiem Wasza obecność jest dla niewątpliwie ważna, by działać, tworzyć i cieszyć się każdym kolejnym dniem :))) Po powrocie znalazłam na biurku "dowody" Waszej życzliwości i przyjaźni <3  Oto i one, za które dziękuję z całego serca. Wybaczcie, że tak późno, ale robię to w chwili, gdy odrobinę lepiej się poczułam i na ile i wystarczy sił, by siedzieć przed komputerem. dziękuję zatem:
 od Kasi z "przez dziurkę od klucza"
 od Marzenki ze "świata cieni"
...i świąteczne dla mnie i...
dla rodziny syna ;)
 od Małgosi X z "papierowego jarmarku"
 od Krysi z "w moim kąciku"
 od Ewuni z "evebellart"
 od Alicji z "krainy papieru"
 od Danusi z "moich cudów cudeniek"
 od Janusza z "moje hand made"
od Ewuni z "ogrodu, cardmakingu, pasji"
 od Ani z "przystanku kłodzko"
 ...z naparstkiem i...
 ...notesem z okładką z monogramem
 od Basi z "pięciu pór roku"
 ...i liścik pełen pozytywnych uczuć i myśli <3


Kochani, Bardzo Wam dziękuję za pamięć i nieocenioną obecność. Nie mogę jednak obiecać Wam, że natychmiast będę odwiedzać Wasze blogi i zostawiać komentarze- czuję się zbyt słabo, by sprostać temu zadaniu, za co serdecznie przepraszam, prosząc jednocześnie o wybaczenie. Jednak, gdy odzyskam siły, obiecuję, że "nie pozostawię na Was suchej nitki" :))) Przypominam też o waszych notesach- czekam na kuriera, który przywiezie moje skarby z UK, w których między innymi są kolejne notesy i zacznę powoli je wysyłać. Proszę zatem o jeszcze chwilę cierpliwości :)))

środa, 11 stycznia 2017

1658/ Dla tych, których kocha, lubi, szanuje...

Stansted, godzina czwarta trzydzieści nad ranem. A może to nadal noc?... Wyjechała bowiem z domu córki w środku nocy, o drugiej trzydzieści. Niezauważenie... Nie lubi podróżować nocą, ale ta podróż stanowi wyjątek; wnuki jeszcze śpią, więc zaoszczędzi łez. Sobie i wnukom. Małe miasteczko pogrążone w głębokim śnie nie zwraca uwagi na podróżujące osoby- na ich wyjazd. Nawet ten bezdomny kot przechodzący leniwie przez jezdnię, zdaje się też być obojętny na widok podróżnych. Znika w czeluściach nocy nawet się ie oglądając. 
Stansted, tętniące życiem podróżnych i ona z mężem. Jest podekscytowana. Jak zawsze, przed podróżą lotem. Przestępuje z nogi na nogę w kolejce do odprawy. Ile ich jeszcze przejdzie w swoim życiu?.... Jest niespokojna, jakby miała coś do ukrycia. Nerwowo pilnuje wzrokiem swojego bagażu wędrującego taśmą do prześwietlenia, jakby miała go stracić. Uff... może w końcu odebrać swój bagaż i pójść dalej. Do poczekalni. Ma jeszcze przeszło dwie godziny do odlotu. Przygląda się podróżnym przemieszczającym się to tu, to tam, w oczekiwaniu na informację swojego lotu. Tymczasem jedni już mogą iść dalej, do swoich bramek, a ich miejsca zajmują nowo przybyli. Wreszcie pojawia się długo wyczekiwana informacja o jej locie: Londyn/ Stansted- Bydgoszcz, lot numer... pasażerowie proszeni są do bramki numer.... Podróżni, w większości chyba Polacy, zrywają się ze swoich miejsc, i jak ona, podążają we wskazanym kierunku...
Zajmuje przydzielone jej miejsce w samolocie; pierwszy raz w przejściu. Zawsze miała to szczęście siedzieć przy oknie. Ale to nic. Po czterech miesiącach nieobecności w kraju ta niedogodność nic już nie znaczy. Gdy kapitan podrywa maszynę do lotu, coś w niej pęka. Wywołuje łzy wzruszenia. Jest rozdarta. Żal opuszczać wnuczęta i córkę. Zostawia też za sobą kawałek swojego życia. Jednocześnie radość przepełnia jej serce, że raca do domu, do najbliższych, do tych, których kocha, za którymi tak bardzo tęskniła. Być może zamieszkała by w Anglii... W kraju, do którego wraca, ma syna i dwoje wnucząt. Alicji jeszcze nie widziała- przyszła na świat w czasie jej nieobecności. Ta myśl o Alicji łagodzi jej smutek. 
Nie zauważyła, kiedy wzeszło słońce i zrobiło się pięknie. Pod maszyną połacie gęstych, białych chmur- widok przypominający stoki górskie pokryte śniegiem. Na wprost horyzont ujawniający cudowność chwili wschodu słońca, złotą wstęgą. Ponad nimi błękitne niebo. Jej myśli coraz intensywnej krążą okół tych, których będzie od jutra odwiedzać i witać. jedynie tęsknota za maleńką Alicją każe jej jeszcze dziś odwiedzić rodzinę syna. Snuje plany odwiedzin i spotkań z przyjaciółmi. Już w najbliższą sobotę być może odbędzie się spotkanie u Oli. Już się cieszy. Tak bardzo brakowało jej tych, niemal cotygodniowych spotkań. Tak bardzo. Przymyka oczy, jakby ten gest miał przyspieszyć lot. Nie śpi, nigdy nie zasypia. Raz jej się zdarzyło nie wyszła na tym dobrze... 
Lot wyjątkowo szybko minął. Bydgoszcz wita ją przymrozkiem. Wpierw do domu, zmienić odzież na zimową, potem na obiad do szwagierki i do syna. Jeszcze tylko kontrola dokumentów i opuści małe Bydgoskie lotnisko. 
I... Cóż to; jawa czy sen?... Nad głowami oczekujących widzi tabliczkę ze swoim i męża imieniem. Jawa czy sen?... Nie, to Ola z Agnieszką postanowiły zrobić niespodziankę i osobiście powitać na lotnisku. Taki gest z Ich strony wzbudził w niej nieopisaną radość. Wzbudził wzruszenie serca. Nie marzyła o takim powitaniu nawet w najśmielszych snach. Nawet przez myśl jej to nie przeszło. Na domiar tego zaproponowały, że odwiozą do domu. To jej na rękę, bowiem przez ten mały odcinek drogi po opuszczeniu samolotu, bardzo zmarzła. Nie ma bowiem na sobie odpowiedniej odzieży- wyjeżdżała z kraju jeszcze latem.
Miasto na pierwszy rzut oka nie zmieniło się. te same ulice. Te same, nie lubiane przez nią wieżowce. Te same miejsca, choć w innej szacie. W zimowej. Styczniowej. Zostawiła je za sobą przeszło cztery miesiące temu w pełnym blasku słońca. Zachwycało wówczas soczystą zielenią przełamaną tu i ówdzie czerwieniami i złocieniami. Zostawiła też swoich bliskich i przyjaciół. Zostawiła tych, których kocha. Za którymi tęskniła od pierwszego dnia, kiedy wyjechała, przemierzając pół Europy. Teraz w oczach łzy dają upust wielomiesięcznej tęsknoty i wzruszeniu, że oto są, uwielbieni, tuż obok niej. 
Zaproponowały, bo dobrze wiedziały, dlaczego. W przeciwieństwie do jej niewiedzy. W domu bowiem kolejna niespodzianka. Iza i Marzena z serdecznym powitaniem. Przygotowany stół. Przygotowana gościna. Nie potrafi ubrać w słowa tego, co czuje. Nie potrafi się skupić. jak małe dziecko, które właśnie otrzymało upragnioną zabawkę. W to przedsięwzięcie wciągnęły jej syna, bo musiały jakoś dostać się do jej mieszkania. Takiej uroczystości nie zapomni nigdy. Takiego powitania się nie zapomina. W sercu wiele nieopisanych uczuć...
A więc wróciła. Wróciła w znajome miejsca. Wróciła do tych, na których jej zależy, których uwielbia, bez których byłaby szarą gęsią... Wróciła... A One wynagrodziły jej tę czteromiesięczną tęsknotę. 

sobota, 7 stycznia 2017

1657/ Post dla chętnych i zainteresowanych...

...i z zaproszeniem niezdecydowanych ;)
We wczorajszym poście przedstawiłam Wam jeden z moich głównych projektów na ten rok- album poświęcony Waszym osobom i wraz z Wami współtworzony. Prawd mówiąc pisałam mą prośbę z lekkim niepokojem- czy się nie wygłupiam. Po wejściu dziś na bloga i odczytaniu Waszych przemiłych komentarzy, stwierdziłam, że trafiłam z pomysłem w Wasze serca i jesteście mu życzliwe. Pragnę więc pokazać przykładowy wygląd strony ;)
karta wielkości A4 z marginesem po lewej stronie na ok. 1-1,5 cm
Gdy tworzyłam tę stronę wyszło a jaw, że najlepsze będą pocztówki (może nawet jedna),
na których znajduje się kilka obiektów i będzie można ją pociąć na owe.
Do tego trochę elementów zdobniczych- proponuję wykorzystać resztki.
Co nieco recyklingu (guziki, tasiemki, trybiki tudzież wszelkie inne badziewie...).
A między tym wszystkim zdjęcie z Waszą osobą.
Oto przykład ;) 


Oczywiście nic tu nie jest poprzyklejane na stałe, bowiem nie są to moje miejsca i zdjęcie.
Wszystkie powycinałam z reklam i informatorów...
Kochani, sporo z Was jest przychylnych mojemu projektowi i wyraża też chęć dołączenia swojej osobistej karty, toteż muszę jeszcze poinformować, że na Wasze karty poczekam nawet 3 miesiące, a jeśli będzie trzeba, to i dłużej. Strony albumu będę łączyła sukcesywnie i powiadamiała Was o postępach. tak, oczywiście, Wasze zdjęcia jak najbardziej mogą być ze spacerów...
Byłoby też mile widziane parę słów wkomponowanych, czy też na odwrocie strony.
 Natomiast, jeśli ktoś chciałby zrobić mi przyjemność, a nie tworzy kartek- ja takową sama poczynię po otrzymaniu pocztówki od Was.
Serdecznie Was pozdrawiam i życzę serdeczności :)
Ps. był to ostatni post przed moim wyjazdem z małego miasteczka do kraju.
Cieszę się na rozmowy i spotkania :)

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...